Wiec Światowych Dni Dziedzictwa Słowian Ładogród

Wiec Światowych Dni Dziedzictwa Słowian Ładogród –

               Czersk 15 – 17. 04. 2016-04-17

Zamek, jak zwykle nie zawiódł. Pogoda nieco zmienna, ale trzydniowa impreza w pełni udana. Najważniejsze, ze turyści dopisali. W sobotę było ich mniej – po pięknym poranku spadł deszcz.

Czerscy sadownicy i działkowicze ucieszyli się niezmiernie. Deszcz przegonił jednak turystów z Zamku.

Nie przeszkodziło to, występom rosyjsko – ukraińskiego Zespołu AURA MIRA – charyzmatyczny leader Swietozar wraz z partnerami oczywiście znalazł sobie miejsce – pod dachem obok…. Kuchni. Był to jeden z punktów programu imprezy zorganizowanej przez Fundację na Rzecz Dzieci i Młodzieży PIASTUN przy partnerstwie Organizacji Turystycznych, Zamku w Czersku, Ośrodka Kultury w Górze Kalwarii i nieocenionego, jak zwykle Towarzystwa Opieki nad Zabytkami w Czersku.

Deszcz nie pomieszał szyków Słowiankom – przyjaciółkom Fundacji. Tańczyły nastrojowo na zamkowym Dziedzińcu.

Artyści wskrzeszający stare słowiańskie tradycje przybyli od Wschodu, z Rosji, Ukrainy. To niegdysiejszy szlak handlowy do Czerska – historycznej stolicy Mazowsza. Przeciwnie, niż te szlaki na Śląsk, czy Pomorze zaczynał się ulicą Mostową u stóp Zamku.

W niedzielę pogoda dopisała w pełni – turystów dużo. Jak zwykle rowerzyści, piesi, całe Rodziny, często z pieskami.

Dzieci szalały na Dziedzińcu. Był też punkt edukacyjny. Pod okiem pań z Fundacji dzieciaki brały udział w warsztatach robiąc ciasta, jakieś mikstury z olejów i suszonych ziół. Słowianie świętowali w kole na środku Dziedzińca oddając hołdy swym starożytnym przodkom.

Popołudniu w niedzielę znów koncert korzennej muzyki słowiańskiej. Śpiewa Swietozar, długowłosy i brodaty, ubrany w rubaszkę. Śpiewa o „rubaszeńce”, o „ziemielce”. Kończy śpiewnym zawołaniem – mołodcy. Odezwała się rosyjska dusza. Przypomniały się staro rosyjskie ballady. Słowianie zaś tańczyli w kole, tworzyli korowody.

Takie epizody były tez w historii Czerska – trzeba je przypominać. Zamek i mieszkańcy Czerska nie próżnują.

 

                                                                                                  “Jacek”